
Międzykulturowy Matrix: czego nie widzimy, dopóki nie wyjedziemy
Czy zdarzyło Ci się czuć „pomiędzy”? Nie do końca stąd, nie do końca stamtąd — jak ekspat na zebraniu, na którym wszyscy się śmieją z żartu, którego nie rozumiesz, choć znasz każde słowo.
Większość z nas myśli o różnicach kulturowych jako o czymś widzialnym: języku, kuchni, świętach. To jednak tylko wierzchnia warstwa. Pod nią działa coś, co nazywam Międzykulturowym Matrixem — zestaw nieuświadomionych programów, które decydują, co uznajemy za „normalne”, a co za „dziwne”. Jak rozumiemy hierarchię w pracy. Jak reagujemy na ciszę w rozmowie. Co znaczy „być na czas”? Najczęściej nie zauważamy tego programu, dopóki nie zderzymy się z kimś, kto działa według innego programu. I tu zaczyna się prawdziwe źródło nieporozumień — nie w słowniku, a w głowie.
Jedno słowo, dwie rzeczywistości
Po dwudziestu latach pracy w obszarze komunikacji międzykulturowej jestem przekonana, że największą barierą nie jest język. To są różne definicje tych samych pojęć. Weźmy słowo „problem”. W jednej kulturze biznesowej to coś, co rozwiązuje się przy kawie, w pięć minut, bez zbędnych emocji. W innej — to sygnał alarmowy, który wymaga zwołania całego zespołu, sporządzenia raportu i przygotowania planu naprawczego. Gdy te dwa podejścia się spotykają, żaden tłumacz nie pomoże, bo problem nie leży w przekładzie słowa, tylko w tym, co to słowo uruchamia w czyjejś głowie: poczucie zagrożenia, utratę twarzy, presję czasu, hierarchię odpowiedzialności. To samo dzieje się z pojęciami takimi jak „szacunek”, „bezpośredniość” czy „sukces”. Każde z nich ma swój własny kod kulturowy — i dopóki go nie znamy, interpretujemy zachowanie innych przez własny, często bardzo wąski filtr.
Odkorzenienie jako punkt wyjścia
Wychowałam się na granicy polsko-niemieckiej, a od kilku lat mieszkam w Holandii. Przez długi czas towarzyszyło mi poczucie, że nie jestem w stu procentach ani tu, ani tam — coś, co nazywam odkorzenieniem. Z perspektywy czasu to właśnie to zawieszenie między światami stało się moim największym zawodowym atutem. Pozwoliło mi to patrzeć na rzeczywistość z dystansu i dostrzec mechanizmy, które dla osoby żyjącej całe życie w jednej kulturze są zupełnie niewidoczne — bo są dla niej oczywiste jak powietrze.
Zanim ocenisz innych, sprawdź swój własny kod
Najważniejsza lekcja, jaką wynoszę z tej pracy, jest prosta do powiedzenia i trudna do wdrożenia: zrozumienie innych zaczyna się od zrozumienia samego siebie. Zanim ocenisz reakcję obcokrajowca jako „dziwną”, „niegrzeczną” czy „niejasną”, warto zapytać: co we mnie sprawia, że tak ją odbieram? Jakie założenie, którego nigdy nie nazwałem na głos, właśnie zostało podważone? To, co najbardziej drażni nas u innych, bywa lustrem naszych własnych, nieuświadomionych przekonań.
O tym, jak ten mechanizm działa w praktyce — w pracy, w relacjach, w nowym kraju — rozmawiałam niedawno w Polskim Radiu z Katarzyną Semaan. Całą rozmowę można odsłuchać tutaj: https://www.polskieradio.pl/399/7979/Artykul/3679735,zycie-w-miedzykulturowym-matrixie-jak-zrozumiec-innych-zaczynajac-od-siebie.
Jeśli pracujesz w środowisku medialnym, organizujesz konferencję lub szukasz osoby, która pomoże Twojemu zespołowi zrozumieć mechanizmy stojące za nieporozumieniami międzykulturowymi — zapraszam do kontaktu.


