Jako dziecko wyjechałam z Polski do Niemiec. Potem były lata podróży, pracy w różnych krajach i w końcu Holandia — gdzie wyszłam za Holendra i zostałam. Kiedy ludzie pytają mnie, skąd jestem, zanim odpowiem, muszę się przez chwilę zastanowić. Nie dlatego, że nie wiem. Dlatego, że odpowiedź jest długa.

Właśnie dlatego napisałam książkę. I właśnie dlatego takie spotkania jak to z Eleną i Waldkiem z kanału LiveInPoland są dla mnie czymś więcej niż nagraniem — są rozmową między ludźmi, którzy zadają to samo pytanie z różnych stron.

Przyjechali specjalnie z Polski do Egmond aan Zee. Usiedliśmy przy stole, włączyliśmy kamerę i zaczęliśmy rozmawiać o tym, co nas łączy: o życiu między kulturami, o pytaniu, które pojawia się prędzej czy później — czy to jest mój dom?

Elena — Ukrainka — i Waldek — Polak — sami są żywym przykładem życia między kulturami. Na swoim kanale od lat pokazują Polskę oczami tych, którzy tu przyjechali, i zadają pytania, które większość z nas boi się zadać głośno. Doskonale wiedzą, o czym mówią — nie z teorii, lecz z codziennego życia.

Rozmawialiśmy o mojej książce W Międzykulturowym Matrixie. Czyli jak poczuć się w nowym kraju jak w domu. W pewnym momencie Elena zadała pytanie, które zatrzymało nas wszystkich:

„A co może zrobić strona przyjmująca — naród, ludzie, sąsiedzi — żeby ten drugi naprawdę poczuł się u siebie?”

To pytanie odwraca całą rozmowę o integracji. Zwykle pytamy przybysza: co zrobisz, żeby się dostosować? Elena zapytała o odpowiedzialność drugiej strony. I właśnie to — ta zmiana perspektywy — jest jednym z fundamentów mojej książki.