Urodziłam się w Polsce, dorastałam w Niemczech. Od dziecka żyłam między dwoma światami — polską rodziną, niemiecką szkołą, przyjaciółmi po obu stronach granicy. To właśnie wtedy zaczęłam zadawać sobie pytania, które towarzyszą mi do dziś: kim jestem w Polsce, a kim w Niemczech? Dlaczego ta sama rozmowa wygląda zupełnie inaczej w zależności od tego, po której stronie granicy się odbywa?

Te pytania nie dawały mi spokoju. Zamiast je zagłuszyć — poszłam za nimi.

Dziś, po ponad 20 latach pracy z ludźmi, którzy żyją między kulturami, wiem jedno: różnica kulturowa nie musi być źródłem zagubienia. Może być źródłem siły — jeśli wiesz, jak ją czytać.

Jestem doktorem nauk humanistycznych Uniwersytetu Wrocławskiego i ekspertką w dziedzinie komunikacji międzykulturowej. Założyłam European Institute for Intercultural Development w Amsterdamie — instytut, który od lat kształci trenerów i liderów pracujących w środowiskach międzynarodowych. Pracowałam z korporacjami takimi jak Bosch, Google, IBM i Volkswagen, ale także z organizacjami pozarządowymi i osobami indywidualnymi — bo zagubienie między kulturami nie pyta o stanowisko ani budżet. Jestem współzałożycielką polskiego oddziału SIETAR — międzynarodowej organizacji skupiającej specjalistów w dziedzinie edukacji i badań międzykulturowych — oraz jej honorową członkinią. Ukończyłam czteroletni program Therapist Training w Holandii. Aktualnie pogłębiam swoją pracę, studiując psychologię — bo chcę towarzyszyć ludziom nie tylko jako trenerka, ale także jako terapeutka. Napisałam książkę „W międzykulturowym matrixie” dla wszystkich, którzy żyją między krajami i zadają sobie te same pytania, które ja zadawałam sobie jako dziecko.

Mieszkam w Holandii od lat — najpierw w Amsterdamie, teraz w Egmond aan Zee, gdzie Morze Północne przypomina mi codziennie, że granice są płynne. Na początku spotkań jestem Barbarą. Po kilku godzinach staję się Basią. To nie ja się zmieniam — zmienia się przestrzeń między nami.

I właśnie o to chodzi.